Zimowa wentylacja ula
Poglądów na to, jaka powinna być wentylacja w ulu
jest tyle ile pszczelarzy biorących udział w dyskusji na ten temat. Ja
przedstawię tutaj swój pogląd na ten problem, który oczywiście nie jest
ostatecznym rozwiązaniem dylematów w tym względzie. Jednakże to, że licząca 200 rodzin
pszczelich pasieka pomyślnie wychodzi z zimowli świadczy o tym, że
przygotowanie rodzin do zimowli było prawidłowe. Oczywiście, moje rady
przydadzą się tylko przy zimowaniu silnych rodzin.
Do oceny prawidłowości wentylacji w ulu należy bezdyskusyjnie przyjąć dwie
oznaki.
-
Jeśli po zimowli w ulu jest wilgoć - zacieki, wilgotna węza
i zapleśniała pierzga na zewnętrznych ramkach, to takie oznaki świadczą o
nieprawidłowej wentylacji.
-
Jeśli śladów wilgoci nie stwierdzamy, to wentylacja była
prawidłowa. Jednakże możliwe jest, że nieświadomie i w sposób
niezamierzony doprowadzamy do licznego osypu i strat pszczół. Niedostateczna
bowiem wentylacja może doprowadzić do upadku rodziny pszczelej. Bywa tak, że
pszczelarz starając się zmniejszać straty ciepła silnie zmniejsza wylotki,
otrzymując odwrotny od zamierzonego rezultat. Wilgoć w ulu doprowadza do
jego wychłodzenia.
Można to w sposób obrazowy przedstawić tak, że ktoś
wychodzi w mokrym kożuchu na mróz. W rezultacie procesów życiowych pszczół,
a konkretnie w rezultacie
«upłynnienia» miodu (w tej reakcji bierze udział tlen z atmosfery) przy
spożyciu 1 kilograma miodu wydziela się ponad 1 kilogram wody i dwutlenku węgla
w postaci gazu. Biorąc więc pod uwagę że w ciągu zimy pszczoły zjadają
około 10 kilogramów miodu to efekt jest porównywalny z wlaniem do ula około
15 litrów wody. Cała ta woda za pośrednictwem wentylacji powinna być usunięta
z ula. Ja jestem zwolennikiem zimowania pszczół z dwoma otkrytymi wylotkami.
Nie występują tu jednak przeciągi, wylotki są bowiem rozmieszczone na
jednej tylko ścianie ula. Wylotki na zimę zostawiam w pełni odkryte. Jeśli
pszczoły je zmniejszają, zabudowują propolisem, nie ingeruję w ich działanie.
Szybkość wymiany powietrza zależy tutaj w znaczej mierze od różnicy
temperatur na zewnątrz i wewnątrz ula. W czasie mrozów wylotki są
zaszronione i wymiana powietrza zmniejsza się, przy wzroście temperatury
oszronienie zmniejsza się. Taka wentylacja jest prawie tak jak automatyczna.
Jeśli chcemy wykorzystać inny typ wentylacji - to na przykład możemy
odchylić płócienną zasłone na tylnej ściance. Wtedy powstaje przestrzeń
pomiędzy bocznymi i wierzchnimi poduszkami i tędy uchodzi ciepłe i
zawilgocone powietrze. Wadą tego sposobu jest to, że szron osiada również
wenątrz ula zwiększając w czasie ocieplenia ilość wilgoci która musi być
usunięta z ula, oraz zawilgaca poduszki. Jeszcze jedną niedogodnością jest
fakt, że w przypadku kiedy górne poduszki stykają się z daszkiem to zawsze
będą zawilgocone. W czasie kiedy moja pasieka intensywnie się rozrastała,
brakowało mi powałki i poduszek, zastosowałem w ich miejsce folię,a jako
poduszek użyłem "porolonu" gąbki. Takie rozwiąznie było bardzo
tanie. Stwierdziłem ze zdziwieniem, że pszczoły bardzo dobrze zimują przy
takim ociepleniu, nawet przy obu - otwartych na zimę - wylotkach. Na zdjęciu
widać, że "propolon" wycinałem z jednego kawałka, w taki sposób
aby zakryć gniazdo pszczół jednocześnie z
góry i z boków.
Do moich celów wykorzystuję "propolon" o grubości 30
mm. Jeśli na "propolon" nie kładę żadnej poduszki bocznej, to ma
on tendencję do "garbienia się", w efekcie tego zjawiska pojawia
się możliwość przechodzenia pszczół pod folią. Tak więc w czasie
jesiennego podkarmiania pszczoły bardzo często budują mostki, nie usuwam
ich jednak, daje to pszczołom możliwość przechodzenia zimą z jednej ramki
na drugą. Wiosną jednak, przed nałożeniem nadstawek mostki usuwam, ta
czynność nie zajmuje zbyt dużo czasu. Między "porolonem" a
daszkiem ula jest duża przestrzeń, co sprzyja dobrej wentylacji i w wyniku
tego daszek ula i "porolon" są zawsze suche, oczywiście jeżeli
daszek nie przecieka.
27.03.2006
Nikołaj Porosatnikow
tłum. Alek